Tekstronika – czym jest i jak wpływa na prywatność?

neurowereables prywatność

Fot: Pixabay

W swoich wpisach staram się pokazać Wam podejście do prywatności na przykładzie wielu gadżetów, które są (lub niebawem będą) w posiadaniu dużej ilości użytkowników. Dziś będzie o tekstronice czyli połączeniu zminiaturyzowanej elektroniki i specjalistycznych systemów elektronicznych z tkaninami.

Co to jest tekstronika?

Tekstronika to dziedzina, która dopiero zaczyna wchodzić na salony. Mimo wszystko, można być niemal pewnym, że w bliskiej przyszłości będzie o tym rozwiązaniu bardzo głośno. W swoim założeniu ma ona służyć zbieraniu, analizie oraz przesyłaniu danych do aplikacji (oprogramowania) celem wykonania pomiarów i analizy ich efektów. Zwróćcie uwagę na jedną ważną rzecz – mówimy tutaj o technologii, która w zasadzie będzie wszyta w naszą odzież. Nazywając rzecz po imieniu, nasza odzież będzie składać się z takich włókiem i niemal niemożliwym będzie pozbycie się ich. Smartwatcha możemy zdjąć niemal zawsze. A spodnie czy koszulę? No, niekoniecznie.

Czemu mają służyć tego typu rozwiązania? Zastosowań jest wiele. Na przykład monitorowaniu pomiarów fizjologicznych, jak chociażby temperatury skóry, poziomu jej wilgotności, tętna, rytmu oddechowego czy ciśnienia krwi. Te pomiary z kolei znajdują zastosowanie w medycynie, ratownictwie, wojskowości, a nawet logistyce. Oczywiście, „efektem ubocznym” jest gromadzenie pokaźnej ilości naszych danych. Co ciekawe, nie jesteśmy już tylko w sferze planowania projektów tekstronicznych. Kilka z nich, to dość zaawansowane prototypy.

Tekstronika w praktyce

Firma Intel opracowała już komputer Intel Edison. Ma on wielkość karty SD, bazuje na Linuksie i posiada możliwość łączenia się ze światem przez WiFi. Zastosowano w nim dwurdzeniowy układ Quark SOC. Komputer został wyposażony w możliwość podłączenia sensorów. Intel zaprezentował też wykorzystujące ten komputer urządzenie, które może monitorować parametry życiowe niemowlaka. Jeśli potrzebna jest jakaś interwencja rodzica, odpowiedni komunikat może być wyświetlony np. na specjalnym kubku do kawy czy właśnie na elemencie tkaniny.

Inteligentna biżuteria jako kontroler naszych emocji

Podobną rolę spełniają inteligentne skarpetki wspomagające opracowaną przez naukowców metodę pulsoksymetrii, która pozwala w nieinwazyjny sposób kontrolować poziom nasycenia krwi tlenem. Dodatkowo sprawuje on również pieczę nad pulsem – to wystarczyło, aby stworzyć niewielką skarpetkę, dzięki której na bieżąco można monitorować pracę organizmu dziecka. Do zestawu skarpetek dołączona jest stacja bazowa, która wyświetla kolory informujące o stanie malucha. Jeśli świeci na zielono, wszystko jest w porządku. Czerwony kolor alarmuje o nieprawidłowej pracy organizmu dziecka. Wtedy rozlega się również sygnał alarmowy, który zbudzi rodziców w środku nocy.

Istnieje nawet możliwość korzystania z aplikacji na smartfony oraz tablety, która odbiera sygnały z pulsoksymetru, co daje opiekunom jeszcze większą kontrolę nad snem dziecka. Pozostając w klimatach skarpetek, ciekawie prezentuje się wynalazek firmy Ohmatex, której
skarpetki elektronicznie mierzą obwód nogi. Sygnalizują jeśli na nodze pojawiają się obrzęki związane na przykład z problemami z sercem czy stanami przedcukrzycowymi. Idea jest świetna.

Nie tylko skarpetki…

Skoro reakcje naszego organizmu mogą mierzyć skarpetki to mogą to również robić czapki, kurtki czy koszulki. Czapka Beanie, poprzez wbudowane przyciski, mikrofon oraz głośnik, zapewnia odbieranie połączeń czy słuchanie muzyki. Mikrosensory wszyte w koszulkę D-shirt przekazują sygnały do znajdujących się na plecach czujników, zaś te z kolei, za pomocą technologii Bluetooth, analizują parametry wysiłku: spalone kalorie, pokonaną trasę czy rytm serca. To rozwiązanie może okazać się być świetnym wyborem dla sportowców. Jeśli ktoś – na przykład – biega na długich trasach, to ilość zgromadzonych danych o naszym zdrowiu będzie imponująca.

Ciekawie prezentuje się też kurtka Visijax, która znajduje zastosowanie podczas aktywności na drogach. Kurtka posiada wszyte białe i czerwone diody LED sygnalizujące obecność rowerzysty. Dodatkowo reagują na ruch rąk-wówczas włączają się diody w kolorze pomarańczowym, które pełnią rolę kierunkowskazu. Jestem sobie w stanie wyobrazić, że ten wynalazek realnie wpływa na bezpieczeństwo na drogach. Paradoksalnie, metoda działania jest na tyle prosta, że w tym konkretnym przypadku tekstronika nie zbierze o nas imponującej ilości danych, to na plus.

Projektor zamiast telewizora: czy warto?

Potencjał tego rozwiązania dostrzega też Google, który we współpracy z H&M powołał do życia projekt „Data dress”, gdzie aplikacja stworzona przez Google, Awareness API, monitoruje styl życia użytkownika. Warto zauważyć, że „styl życia” to sformułowanie bardzo nieostre, dlatego trudno domyślać się, jakie dokładnie dane będą gromadzone i w jakim celu będą przetwarzane. Tak czy inaczej, zakładałbym, że będą one dotyczyć w dużej mierze aspektów zdrowotnych, bowiem to w nich skryta jest ogromna ilość pieniędzy.

Tekstronika zmieni postrzeganie świata, jaki znamy?

Wydaje mi się, że powoli docieramy do tego miejsca, gdzie trzeba będzie wyzbyć się szablonowego podejścia do danych osobowych. Obecnie – wbrew wielu opiniom – ten świat nie jest zbyt skomplikowany. Dane przeważnie gromadzimy na nośnikach tradycyjnych (papier, dokumenty etc) lub w plikach elektronicznych, które są później eksportowane na przykład do chmury danych. Nie chcesz przesyłać danych – rezygnujesz z usługi lub na przykład zaprzestajesz noszenia akcesoriów ubieralnych. Proste.

W niedalekiej przyszłości, jeśli tekstronika znajdzie swoje miejsce w świecie – a tak niemal na pewno się stanie – dane wciąż będą przechowywane w plikach, najpewniej w chmurach danych, jednak o wiele trudniej będzie ich nie wysyłać. Jak pisałem wcześniej, smartwatcha można ściągnąć zawsze, nawet na spotkaniu biznesowym. Jeśli zminiaturyzowana elektronika znajdzie się w tkaninach, z których później ktoś uszyje dla nas odzież – od bielizny po garnitury – to zachodzi graniczące z pewnością prawdopodobieństwo, że za jakiś czas będziemy swoimi danymi dzielić się wręcz nieświadomie. Oczywiście, będziemy z tego czerpać korzyści w postaci ciągłej analizy naszego stanu zdrowia, jednak pojawia się jedno, kluczowe pytanie: czy nie jest to aby zbyt wysoka cena?

Tomasz Ptak, Klub RODO

Jestem prawnikiem, Inspektorem Ochrony Danych, szkoleniowcem. Kilkaset godzin szkoleń dla podmiotów sektora publicznego i prywatnego, kilkadziesiąt audytów i przygotowanych dokumentacji pozwala mi legitymować się doświadczeniem w zakresie bezpieczeństwa danych i informacji. Tym doświadczeniem chcę się podzielić z zainteresowanymi. Nie dajmy sobie wmówić, że ochrona danych osobowych i bezpieczeństwo informacji to nie są ważne sprawy. To są sprawy najważniejsze, dlatego warto o to zadbać.

Exit mobile version