Budżetowa Motorola z mocną baterią? To może się udać

motorola moto g8 power lite specyfikacja
Fot za: HDBlog.it

Motorola od pewnego czasu świetnie rozwija linię z dopiskiem „Power” w nazwie. G7 Power była naprawdę udanym smartfonem, a wiele wskazuje na to, że jej nowsza wersja zdaje się być jeszcze bardziej dopracowana. A gdyby tak miał zadebiutować zupełnie nowy smartfon z linii Power?

Motorola G8 Power Lite – specyfikacja techniczna

motorola g8 power lite
Fot za: HDBlog

Nie ukrywam, że gdy zobaczyłem ten telefon po raz pierwszy, to lekko zdębiałem. Motorola raczej nie słynie z przydługich nazw, gdzie łączy się tak przeciwstawne ze sobą słowa, jak Power i Lite. Oczywiście, tutaj tym „Power-elementem” ma być akumulator, a raczej specyfikacja techniczna będzie nieco bardziej Lite, jednak nie ukrywam, że takie a nie inne nazewnictwo, to dla mnie marketing na zaskakująco wysokim levelu. Czy klienci to kupią? Spójrzmy na specyfikację techniczną.

Ekran ma mieć przekątną 6,5 cala i pracować w rozdzielczości HD+. Zgodnie  rynkowymi trendami, miejsce na kamerkę selfie, to dość dyskretna łezka. Telefon ma pracować pod kontrolą MediaTek’a P35, któremu w parze idą 4 GB pamięci RAM i 64 GB na dane użytkownika. Jako, że to wersja Lite, o module NFC możecie zapomnieć. Kamerka główna, to trio 16 Mpix + 8 Mpix + 2 Mpix. Niestety, ale szczegółowe informacje techniczne o aparatach wciąż są nieznane.\

No i teraz, pora na tę stronę, dzięki której w nazwie smartfona pojawia się słowo Power. Chodzi o akumulator. Ma on mieć pojemność 5000 mAh, czyli nie będzie odbiegać od tego, co oferuje „zwykła” Motka G8 Power. Można też liczyć na 10 W ładowanie, jednak – co powinno być raczej oczywiste – o indukcji można zapomnieć. Można domniemywać, że urządzenie zadebiutuje z Androidem 10, jednak tutaj zastrzegłbym sobie, żebyście tej informacji nie brali jako pewniaka.

Tak oto docieramy do najważniejszej dla wielu osób kwestii, jaką pozostaje cena. Jeśli informacje serwisu źródłowego znajdą potwierdzenie w rzeczywistości, to należy spodziewać się kwoty zbliżonej do 189 euro, co w przeliczeniu na złotówki daje nam jakieś 850-860 złotych. Powiedziałbym, że ta kwota stoi pod znakiem zapytania, bowiem – za sprawą COVID-19 – ceny wielu walut stały się nieprzewidywalne. Na ten moment nie wiemy też, kiedy urządzenie pojawi się w sprzedaży. Paradoksalnie, można odnieść wrażenie, że to także jest uzależnione od postępów w walce z chorobą.

źródło: HDBlog, opracowanie własne