Sony Xperia 10 II rozebrana na części. Co skrywa?

Sony Xperia 10 II
Sony Xperia 10 II, Fot. Sony

W obecnych czasach obudowy smartfonów często są jednolicie zamknięte, a więc zagłębienie się w ich techniczne zakamarki jest – delikatnie mówiąc – utrudnione. Właśnie z tego względu czasem warto zerknąć na „bebechy”. W ten sposób można zapoznać się nie tylko ze specyfikacją techniczną, ale i smaczkami, jakie w urządzeniu ukrył producent.

Sony Xperia 10 II – specyfikacja techniczna

Przypomnijmy tu pokrótce, że telefon od Sony ma przekątną sześciu cali. Pracuje w rozdzielczości Full HD+ i oferuje bardzo typowy dla tego producenta, „kinowy” format 21:9. Nie zabrakło też warstwy ochronnej Gorilla Glass 5. Smartfon pracuje na Snapdragonie 665, ma 4 GB pamięci RAM i 128 GB na dane użytkownika. Jak na średniaka, są to całkiem niezłe podzespoły. Firma z Japonii świetnie optymalizuje swój soft, dlatego stoję na stanowisku, że w tym konkretnym przypadku, te 4 GB RAM to wcale nie tak mało. Jasne, mogło być lepiej, ale nie wpadałbym w panikę 😉

Sony zaimplementowało przebudowany aparat główny, na jaki składa się trio: 12 Mpix + 8 Mpix + 8 Mpix. Kamerka ulokowana na frontowej ścianie telefonu ma rozdzielczość 8 Mpix, a akumulator, jaki znalazł się na pokładzie oferuje pojemność 3600 mAh. Miłym akcentem jest certyfikacja IP 65/68, a także możliwość rozbudowy miejsca na dane poprzez slot microSD. Fani dobrej jakości brzmienia powinni docenić port słuchawkowy 3,5 mm, który na szczęście znalazł się w tym urządzeniu. Xperia 10 II pracuje pod kontrolą Androida 10 i bardzo lekkiej nakładki od Sony.

Co ciekawego na nagraniu? Cóż, warto zwrócić uwagę na kilka konstruktorskich smaczków, jakie przemycili Japończycy. Sony ma to do siebie, że często chodzi swoimi ścieżkami i dobitnie widać to na przykładzie tego telefonu. Jest to najpewniej jedno z niewielu nowych urządzeń, które nie ma wewnątrz bryły żadnych miedzianych rurek ani nawet radiatorów do odprowadzania nadmiaru ciepła. Producent postawił na podkładki termiczne, które są schowane pod płytą główną. Te z kolei przenoszą ciepło do aluminiowej ramy obudowy. Nie ukrywam, że to bardzo ciekawy zabieg. Ciekawe, jak to działa w praktyce.

źródło: PBKreviews, opracowanie własne