Sterowce jako przyszłość branży transportowej? Jest taki pomysł

Fot: Pixabay

Branża transportowa ewoluuje wraz z ludzkością. Płynnie przeszliśmy kilka wielkich kamieni milowych, aby w 2019 roku móc poszczycić się całkiem dobrze zdywersyfikowanym transportem lądowym, powietrznym jak i wodnym. I właśnie teraz może okazać się, że jesteśmy u progu wielkiej rewolucji.

Coraz większą rolę odgrywa ekologia. Moda na bezpieczne dla środowiska paliwa odnawialne trwa w najlepsze już od pewnego czasu. Do tej pory zazwyczaj kręciliśmy się jednak wokół rozwiązań, które bazowały na obecnych na rynku metodach transportu, jak statki czy samochody. Nieco inny pomysł ma francuska firma Flying Whales, która postanowiła wskrzesić do życia sterowce. Ale nie, nie będą to zwykłe, byle jakie sterowce. Te rodem z Francji mają być zasilane energią słoneczną.

Warto zauważyć, że projekt jest już dość mocno zaawansowany. Sterowiec o roboczej nazwie Varilift będzie używał helu do wznoszenia się. To pierwsza duża zmiana względem pierwowzoru, bowiem ten korzystał z wodoru. W dalszej fazie lotu paliwo mają dostarczać dwa konwencjonalne silniki odrzutowe oraz energia słoneczna. Sterowiec ma umieć wylądować z miejsca, niczym balon. Niweluje to konieczność budowy zaawansowanej infrastruktury.

Fot: ze strony producenta

A co z kosztami? Już odpowiadam. Producent twierdzi, że realny koszt jest mniejszy o 80-90% aniżeli zakup samolotu o parametrach, które pozwolą na transport przesyłek o podobnej wadze. Mało tego, sterowiec ma także wygrywać z TIR-ami na polu szybkości transportu. Nieco inaczej sprawa ma się ze statkami. Te wciąż „kalkulują się” nieco bardziej, jednak wraz z rozwojem odpowiednich technologii i ten trend może ulec zmianie.

Jeśli Francuzom uda się przekonać do swojej wizji firmy transportowe działające w skali globalnej, nie będę zbytnio zdziwiony w chwili, gdy na niebie zobaczę wielki sterowiec zasilany energią solarną. Jest to jak najbardziej możliwa wizja przyszłości, która może ziścić się już za kilka lat. Zanim to jednak nastąpi, na pewno warto będzie śledzić ten rynek uważnie. Coś mi podpowiada, że Flying Wheels już wkrótce może doczekać się wielu rynkowych rywali. A na tym – w ostatecznym rozrachunku – możemy zyskać wszyscy.

źródło: BigThink