BenjiLock by Hampton to kontrowersyjny zamek do drzwi

BenjiLock by Hampton, fot: producenta

Są różne rodzaje zamków do drzwi. Jedni stwierdzą, że nie ma co tutaj kombinować i postawią na znany od lat, analogowy standard. Zapewne wiele osób skusi się na inteligentny zamek do drzwi uzbrojonym w dodatkowy mechanizm szyfrujący. Ale drzwi, które chroni tylko skaner linii papilarnych? No nie wiem…

Dosłownie paręnaście godzin temu pisałem Wam o smart-zamku od Netatmo, a już musimy wracać do kolejnej, tym razem dość kontrowersyjnej, innowacji. Firma Hampton, producent zamka BenjiLock, postanowiła zaszaleć i stworzyć zamek do drzwi, do którego otwarcia wystarczy tylko odcisk naszego palca. Oczywiście, istnieje też możliwość odblokowania go poprzez kod bezpieczeństwa, geoforcing czy nawet sterowanie głosowe, jednak to właśnie czytnik odcisków palców gra tutaj pierwsze skrzypce.

BenjiLock by Hampton, fot: producenta

Świat się zmienia, a wraz z nim, ewoluuje bezpieczeństwo cyfrowe. Jeszcze parę lat temu rządziły kody PIN i wzory. Później – dość płynnie – przeszliśmy na czytniki linii papilarnych, aby powoli przestawiać się na możliwość odblokowania wybranych sprzętów przez wzór naszej twarzy. W mojej subiektywnej opinii, to skaner odcisków palców wciąż pozostaje o wiele bezpieczniejszym sposobem, jednak świetnie zdaję sobie sprawę z tego, że zdania będą tutaj dość mocno podzielone.

Zamek do drzwi na odcisk palca? No nie wiem…

Wróćmy do zamka BenjiLock. Producent zapewnia, że jest on niezwykle łatwy w instalacji oraz konfiguracji. Ciekawostką, którą warto wyłapać, jest tryb Connected Home, za pośrednictwem którego urządzenie może łączyć się z naszą siecią WiFi. Za pośrednictwem aplikacji zarządzającej możemy szybko dodać, a następnie zarządzać wzorcowymi odciskami linii papilarnych dziesięciu osób oraz 25-ma kodami bezpieczeństwa użytkownika. Administrator może w dowolnej chwili usunąć prawo dostępu osobie, która nie jest już w naszym domu mile widziana, na przykład zwolnionej z pracy opiekunce.

Brzmi to wszystko świetnie i tak banalnie, tak prosto, że aż chce się rzucić klucze i zaufać tej technologii. Niestety, ale świat nie jest idealny i mimo tego, że wzór linii papilarnych gwarantuje dość wysoki poziom bezpieczeństwa, to nie zamieniłbym na tę technologię swojego zwykłego, „analogowego” klucza do drzwi. Tak samo, jak – mieszkając w bloku – nie do końca zaufałbym kodowi PIN czy wzorowi. Życie bywa złośliwe. Właśnie z tego względu zachowam wobec tej technologii sceptycyzm.

Jako rozwiązanie w firmie, które polega raczej na przyznaniu dostępu do konkretnego obiektu – na przykład magazynu czy toalety dla pracowników – jak najbardziej, jestem na tak. Tak samo, jak takie rozwiązanie może nieźle funkcjonować w niedużych inkubatorach przedsiębiorczości czy po prostu w prywatnym pomieszczeniu. Na przykład biurze, które traktujemy jako swoją małą, prywatną przestrzeń. Do drzwi wejściowych? Cóż, wszystko, co miałem w tym temacie do napisania, już napisałem 😉

BenjiLock jest kompatybilny z Alexą, Asystentem Google oraz Siri, czyli najpopularniejszymi asystentami głosowymi na świecie. Cena – w zależności od wersji – waha się między 139 a 229 dolarów. W przeliczeniu na złotówki mówimy więc o widełkach 530-900 złotych. Spodziewamy się, że data wprowadzenia urządzenia do sprzedaży rynkowej zostanie podana przez producenta po zakończeniu targów CES 2020.

źródło: BusinessWire