Tryb „Jedno Ujęcie” w telefonach Galaxy to perełka

samsung jedno ujęcie
Fot: własne

Samsung słynie z tego, że czasem potrafi wdrożyć rozwiązanie, które jest po prostu genialne, a jednocześnie bardzo proste, wręcz banalne w swoich założeniach. To dobra cecha producenta, którą chciałem dzisiaj pochwalić.

Zabawa Samsungiem Galaxy S20 Ultra 5G

Jak część z Was pewnie wie, na potrzeby niedawnego foto-pojedynku między Huawei P40 Pro, Galaxy S20 Ultra a Mate 30 Pro, zdobyliśmy flagowca z Korei Południowej w najmocniejszej wersji. Nie powiem, urządzenie prezentuje się bardzo okazale. Ironizując, można powiedzieć, że „czuć pieniądz”, bo telefon zdecydowanie nie należy do najtańszych i nie zdziwię się, jeśli ten smartfon w Polsce nie będzie cieszył się tak dużą popularnością, jak choćby ex-flagowa rodzina S10.

Urządzenie pracuje na najnowszej wersji nakładki od Samsunga – One UI 2.1. Prywatnie korzystam z Note’a 9, który wciąż czeka na ten soft. Widać jednak, że zdecydowanie jest na co czekać. Od lat brakowało mi tak wszechstronnej funkcji w smartfonie od Samsunga, jak przywołany wcześniej tryb „Jedno Ujęcie”. Czy to w ujęciu do starego, ale wciąż cenionego Galaxy S8 czy mojego Notatnika. Jest na czym zawiesić oko, jest co chwalić. Zresztą, już Wam wyjaśniam, jak działa ten tryb.

Jedno Ujęcie w telefonach Samsunga

Można powiedzieć, że jest to narzędzie, które eliminuje odwieczny problem użytkownika: z jakiego trybu skorzystać w danych warunkach. Weźmy tu prosty przykład. Jesteście na wycieczce rowerowej. Widzicie jakiś fajny widok, na przykład przechadzającego się po łące bociana. Bociek raczej nie zaczeka, aż zrobicie sobie z nim jednocześnie panoramę, zdjęcie z efektem bokeh, selfie i tradycyjną fotkę w formacie 4:3. Można więc powiedzieć, że macie tylko jedno podejście.

Samsung Galaxy S20 Ultra vs Huawei P40 Pro vs Huawei Mate 30 Pro!

Rzeczone rozwiązanie od Samsunga uwalnia Was od konieczności wyboru. Aktywujecie „Jedno Ujęcie”, ustawiacie aparat na obiekt – w tym przypadku na boćka – i stosujecie się do poleceń, jakie można dostrzec na ekranie telefonu. Można trzymać go nieruchomo, można lekko przesunąć od lewej do prawej, można podejść do fotografowanego obiektu.

Po chwili otrzymacie pełną paczkę: na jaką składają się aż cztery krótkie materiały wideo i dziesięć (tak, dobrze przeczytaliście) zdjęć: w tym panorama, fotka z trybem AI, z inteligentnym przycinaniem oraz z wykorzystaniem szerokiego kąta aparatu. Dla mnie – bajka. Szczerze mówiąc, dziwię się, że Samsung tak mało mówi o tym trybie. To naprawdę ciekawa funkcja i muszę przyznać, że pokazuje ona bardzo dobitnie, że zaawansowany aparat główny nie tylko musi oddawać dostęp do dziesiątek różnych suwaków, jakie możemy sobie ustawić pod siebie. Czasem najważniejsza jest prostota w działaniu, która może przekuć się na szybkie, bardzo dobre efekty.

źródło: własne