Ohoho, Apple dostało po łapkach!

logo apple
Fot: Pixabay

Ostatnio bardzo często zdarzało się, że w naszych wpisach chwaliliśmy Apple. A to za świetne wyniki sprzedażowe, a to za ciekawe zmiany, jakie producent zamierza wdrożyć w rodzinie iPhone 12. Są jednak dni, kiedy musimy napisać o tym, że producent dostał za swoje praktyki prztyczka w nos.

10 milionów euro grzywny

Historia sięga w swoich początkach 2018 roku, gdy Apple zostało ukarane we Włoszech grzywną w wysokości właśnie 10 milionów euro. Chodziło o ograniczanie wydajności urządzeń. Producent – co raczej nie powinno dziwić – odwołał się od wyroku. Sprawa była w apelacji, czas sobie spokojnie mijał, a sędziowie i prawnicy obydwu stron podejmowali działania, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Zgodnie z najnowszymi informacjami, Apple przegrało apelację, efektem czego grzywna w wysokości 10 milionów euro została podtrzymana. Sprawa tyczy się aktualizacji iOS 10.2.1. Sprawa była już wielokrotnie wałkowana, firma miała między innymi założony pozew zbiorowy w Stanach Zjednoczonych, jednak przykład Włoch pokazuje, że afera wciąż żyje własnym życiem. Na dobrą sprawę, nie można wykluczyć, że ktoś jeszcze nie raz i nie dwa razy wyciągnie firmie z Cupertino tę feralną aktualizację.

ZOBACZ: SERWIS PRODUKTÓW APPLE WARSZAWA

Wróćmy jednak do Włoch. W słonecznej Italii, organy antymonopolowe dopatrzyły się naruszeń w zakresie „nieuczciwych praktyk handlowych”. Nowe dokumenty potwierdzają, że zmiany w oprogramowaniu układowym nie były odpowiednio opisane. Słowem, że użytkownicy nie wiedzieli, co tak na dobrą sprawę instalują. Była to główna linia oskarżycieli, która – jak się okazało – zdała egzamin i wystarczyła do wymierzenia kary.

Aparat w smartfonach Apple będzie… przełomowy?!

Mam takie nieodparte wrażenie, że gdyby Apple chciało jeszcze kiedyś zagrać na nutę „spowalniania smartfonów”, to kwota grzywny wręcz do tego zachęca. Naprawdę, w jakim czasie firma zarabia 10 milionów euro? Przecież to będą godziny, a może nawet minuty. Gdyby grzywna opiewała na przykład na miliard euro, byłby to bicz, który zadziałałby na wyobraźnię wielu innych firm, które także czasem sprawiają wrażenie, jakby kolejnymi aktualizacjami chciały raczej utrudnić życie swoim użytkownikom.

Co to oznacza dla nas wszystkich? Niewiele. W sumie, to po prostu tyle, że musimy liczyć na uczciwość firm, bo zarządzone kwoty grzywny na pewno nie zadziałają jak straszak.

źródło: 9to5Mac, opracowanie własne