COVID-19 pokazuje, że rewolucja w modelu pracy jest potrzebna

jak pracować zdalnie
Fot: Pixabay

W związku z zagrożeniem COVID-19, wiele państw zaleciło swoim obywatelom, by ci pozostali w domach. Wiele firm przeszło na pracę zdalną, a od dwóch tygodni coraz więcej zadań i codziennych czynności wykonujemy zdalnie. Widać, że Polacy radzą sobie całkiem dobrze, jednak odnoszę wrażenie, że wciąż jest bardzo dużo do zrobienia.

Praca zdalna przestała być czymś gorszym

Nigdy nie ukrywałem tego, że raczej mi blisko do osobowości introwertycznej. Jasne, lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać, spotykamy się z przyjaciółmi i wychodzimy razem do klubów czy nawet wyjeżdżamy na kilkudniowe wypady w góry, jednak nigdy nie rozumiałem tego, dlaczego praca zdalna często była traktowana jako towar niższej jakości niż to rasowe siedzenie w biurze przez osiem godzin. Od dzwonka do dzwonka, kończąc swój dzień roboczy rytualnym odbiciem dyskietki przy wyjściu.

Miałem przyjemność pracy w typowym systemie ośmiogodzinnym w kilku miejscach. Zarówno w zakładzie, gdzie nawet za spóźnienie o kilka minut można było narazić się szefowi, jak i takiemu, gdzie podejście było o wiele bardziej liberalne i te osiem godzin zależało w dużej mierze od tego, kiedy zamelduję się w pracy. Od wielu lat pracowałem jednak zdalnie. Często była to praca dorywcza, jednak wymagała ona pewnej konsekwencji i dobrego zarządzania swoim czasem.

Google wysyła w Polsce powiadomienie o COVID-19

W erze zagrożenia koronawirusem pomagałem rodzicom w konfiguracji usług pod pracę zdalną. Często rozmawiamy też o tym modelu zatrudnienia z żoną, bowiem jej firma działa w jednym z tych segmentów rynku, gdzie obecność w firmie raczej jest wskazana. Owszem, mają wszystkie możliwe środki bezpieczeństwa, jednak dzień w dzień wsiada w auto i musi dostać się z punktu A do punktu B. Mnie wystarczy, że wstanę, umyję zęby, wezmę prysznic, coś zjem i włączę laptopa. I jestem w pracy, bo wszystkie narzędzia i ludzie czekają na mnie w sieci.

Jak pracować zdalnie?

Mógłbym powiedzieć, że praca w sieci – z mojej perspektywy – nie ma słabych stron, jednak byłoby to pewnego rodzaju przekłamanie. Wystarczy, że internet zwolni podczas wideokonferencji (a w erze przeciążonych łącz jest to całkiem realne zagrożenie) i już zaczyna robić się nieciekawie. Bardzo cieszy mnie to, że ludzie nauczyli się korzystać z nowych narzędzi zaskakująco szybko. Osoba z rodziny, która pracuje jako nauczycielka, bała się MS Teams, podchodząc do tego oprogramowania niemal z paniką w oczach. Po kilku dniach, nie ma problemów. Szkoła pokazuje się z dobrej strony, bowiem organizuje zajęcia, dzięki którym kadra pedagogiczna może szybko zadać pytania w razie jakichś problemów. To godna pochwały inicjatywa.

Skoro są narzędzia, jest możliwość pracy, bowiem Wasz szef przystał na taki model prowadzenia biznesu, to nagle może okazać się, że największym zagrożeniem dla wykonania zadań jesteśmy my sami. Wiem z doświadczenia, że idealne warunki pracy to jedno, ale konsekwencja i pilnowanie swojego grafiku to dwie zupełnie różne rzeczy. Jakiś czas temu pracowałem z pewną osobą, która startowała z tego samego poziomu co ja. Sielanka nie trwała długo, bo w rozmowie mój znajomy sam przyznał, że kiedy nie ma nad nim tej kontroli, jaką zapewnia biuro i przełożony, to często kończyło się na graniu w gry. Zresztą, tego typu zagrożeń jest więcej. Seriale aż się proszą, żeby je zobaczyć. Sam też z tym czasem walczę. A teraz z żoną ogrywamy Diablo III na konsoli, także doszedł kolejny czynnik ryzyka 😉

Jakie dobre seriale obejrzeć na Netflixie?

Można zaryzykować stwierdzenie, że jest to ten model pracy, kiedy można wykazać się naprawdę wieloma atutami. Oczywiście, jeśli tylko chcemy się wykazywać. Nie wiem, jak wygląda to u Was, jednak wydaje mi się, że sporą rolę odgrywa też to, czy jesteśmy przyzwyczajeni do tak ogromnej ilości czasu, jaki nagle musimy zagospodarować samodzielnie. Zwykle kończę pracę około północy, jednak tylko dlatego, że poza pracą główną piszę też sporo tekstów pobocznych, w tym rzecz jasna na mój portal o AGD, technologiach i smart-home, czyli Cododomu.pl 🙂

Koronawirus się skończy. Czy stare nawyki wrócą?

Odnoszę nieodparte wrażenie, że zagrożenie wyzwoliło w ludziach wiele skrajnych emocji. Paradoksalnie, pod wieloma względami okazało się, że jesteśmy bardzo zdyscyplinowani. Wystarczy spojrzeć na zachowywanie odległości w sklepach. U mnie w mieście już w pierwszych dniach po pojawieniu się COVID-19 w Polsce, dało się zauważyć, że na przykład w aptece klienci starają się trzymać dystans. Potem poszło już automatycznie i przeniósł się on na stacje paliw czy sklepy. To budujące, choć na pewno wciąż można usprawnić wiele rzeczy i nie wszyscy stosują się do tych reguł.

Warto jednak zastanowić się nad tym, czy po powrocie do starej rzeczywistości powróci ten sam model pracy, jaki praktykowaliśmy jeszcze w styczniu czy lutym. Biura wielu firm się otworzą. Ale skoro pracownicy posiedli wiedzę w zakresie pracy przez sieć, to może pracodawcy chętniej będą umożliwiali taką pracę w dowolnym terminie? Podejrzewam, że to dość prawdopodobny scenariusz, zwłaszcza w tych gałęziach przemysłu, które nie muszą trzymać się grafiku i zapewnienia odpowiedniej ilości osób na zmianie.

Jak zdezynfekować smartfon i pozbyć się bakterii?

Troska o higienę to kolejna rzecz, która powinna zostać z nami na dłużej. Zakładając, że koronawirusa uda się zneutralizować – a miejmy nadzieję, że tak będzie – trzeba jednocześnie mieć z tyłu głowy świadomość, że za jakiś czas może pojawić się kolejny wirus czy groźna dla nas bakteria. Zresztą, podwyższona troska o czystość dłoni powinna nam towarzyszyć nawet w typowym sezonie zachorowań na grypę. Na tę chorobę co roku zapada wiele osób, a raz na jakiś czas wirus grypy mutuje, co sprawia, że nie można nabyć na niego odporności „na zawsze”.

Inteligentny dom, internet, VOD… łącza

Kolejna kwestia, która wymagać będzie głębszej debaty, to wydajność łącz. Obecny stan rzeczy pięknie pokazał, że to, co uważaliśmy za dane na zawsze i bez żadnych ograniczeń, to tak na prawdę domek z kart. Jeśli lekko na niego naprzeć, to wytrzyma. Ugnie się, ale powinien wciąż zachować stabilność. To ta sytuacja, kiedy internet co roku w okolicach Bożego Narodzenia zwalnia. Gdy mamy wolne, jesteśmy on-line. Inne osoby także. A obecnie tych osób jest bardzo dużo przez dłuższy czas.

Póki co wydajność wciąż broni się, jednak sam kilkakrotnie zauważyłem spore spadki na łączach. Jeśli do tego dodamy obniżenie jakości przez popularnych operatorów VOD, to nagle okazuje się, że sytuacja w wielu miejscach musi już być dość mocno napięta. W tym miejscu warto spojrzeć, że na dziś dzień, COVID-19 w Stanach Zjednoczonych, gdzie sporo platform ma swoje serwery wciąż się rozwija. Więcej Amerykanów zostanie w domu, zacznie surfować po sieci i… co będzie, nie wiadomo.

Polecane filmy w HBO GO, które warto zobaczyć

Wydaje się więc, że trzeba będzie poświęcić wiele cennego czasu nie tylko na kuszenie nas nowymi abonamentami na zakup wszystkiego, co tylko się da, ale także na rozbudowę infrastruktury, wliczając w to poważną debatę na temat 5G, ponieważ ta technologia cechuje się tak dużą wydajnością i przesyłami, że w zasadzie rozwiązałaby ona wszystkie problemy z wydajnością łącz i jeszcze zostałoby sporo miejsca na pakiety w rezerwie.

Tak czy inaczej, rewolucja w modelu pracy zdalnej to działanie wieloetapowe. Dotknie nas ono zarówno w kwestii inteligentnych urządzeń smart-home, aplikacji biurowych, modelu spędzania czasu wolnego, jak i higieny w miejscu pracy i poza nim. Pozostaje mieć nadzieję, że już wkrótce wrócimy do tego stanu rzeczy, jaki jeszcze w styczniu określilibyśmy mianem normalności. Pytanie, czy ta rzeczywistość będzie taka sama lub bardzo podobna czy jednak… inna. A jeśli inna, to lepsza czy gorsza?

Z odpowiedziami na te pytania wrócimy za jakiś czas 😉